Niech żałuje, ten kto nie był, czyli obchody Dnia Kobiet w Woli Gułowskiej

Dzień kobiet 1Na tym wypadałoby relację zakończyć, ale to byłoby niesprawiedliwe w stosunku do Artysty. Robiąc „risercz” przed koncertem, doczytaliśmy, że artysta młody i zdolny, ale okazało się to tylko półprawdą. Łukasz Jemioła to artysta młody i bardzo zdolny. Zaczęło się od życzeń, które wszystkim Paniom, w imieniu swoim, męskiej części władz gminy oraz brzydszej części załogi Domu Kultury złożył dyr. Karol Ponikowski. A potem popłynęły dźwięki przebojów nowych, starszych i jeszcze starszych. „Umówiłem się z nią na dziewiątą” z repertuaru Eugeniusza Bodo na dobry początek, płynnie przeszło w balladę czeskiego barda Jaromira Nohavicy i dalej: Niemen, Zaucha, Grechuta w mistrzowskiej interpretacji laureata I nagrody na Grechuta Festival, znowu Bodo, później największy szlagier polskiej muzyki rozrywkowej „To ostatnia niedziela” Jerzego Petersburskiego, z innych sfer pochodzące „Tango Apaszowskie” Staśka Wielanka. Później było trochę z przymrużeniem oka, czyli disco polo w konwencji poezji śpiewanej. U wielu w tych „przymrużonych” oczach pojawiły się łzy ze śmiechu. Na koniec znowu „normalnie” czyli Maryla Rodowicz. 

Wielu gościliśmy artystów, nawet młodszych, ale zdolniejszego nie było. Kto dostał autograf niech się go nie pozbywa, duża szansa, że kiedyś będzie w cenie. Po koncercie jak w piosence: …”spacer, kawiarnia i lody”. Spacer z sali widowiskowej do naszej kawiarni, zamiast lodów – kawa, herbata i ciasto. Wieczór palce lizać.

dzień kobiet