Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych- Podziemie antykomunistyczne w naszej gminie

ZW_2014Żołnierze wyklęci, żołnierze niezłomni, polskie powojenne podziemie niepodległościowe i antykomunistyczne pod tą nazwą kryje się antykomunistyczny, niepodległościowy ruch partyzancki, stawiający opór sowietyzacji Polski i podporządkowaniu jej ZSRR, toczący walkę ze służbami bezpieczeństwa ZSRR i podporządkowanymi im służbami w Polsce.

Liczbę członków wszystkich organizacji i grup konspiracyjnych szacuje się na 120–180 tysięcy osób. W ostatnich dniach II wojny światowej na terenie Polski działało 80 tysięcy partyzantów antykomunistycznych. Ostatni członek ruchu oporu – Józef Franczak ps. „Lalek” z oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” – zginął w obławie w Majdanie Kozic Górnych pod Piaskami (woj. lubelskie) osiemnaście lat po wojnie – 21 października 1963 roku.

Od 2011 roku dzień 1 marca został ustanowiony świętem państwowym, poświęconym żołnierzom zbrojnego podziemia antykomunistycznego. Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” jest obchodzony corocznie, nie jest jednak dniem wolnym od pracy. Pierwszy dzień marca jest dniem szczególnie symbolicznym dla żołnierzy antykomunistycznego podziemia – tego dnia w 1951 roku wykonany został wyrok śmierci na kierownictwie IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość.

W ostatnich dniach dotarła do nas również informacja o żołnierzach wyklętych z naszej gminy. W korespondencji, którą otrzymaliśmy od mieszkanki Adamowa pani Janiny Golian, która wymienia czterech żołnierzy niezłomnych. Poniżej pozwolimy sobie zacytować, część relacji.

 

„Michalak Adam Żołnierz ,,AK’’ ,,Prom’’ lat 18. Zabity 1 grudnia 1944 r.

Tadeusz nazwisko nieznane Żołnierz ,,AK’’, ,,BEZ’’ żył 21 lat, wysiedlony z Poznania.

Golian Jan Żołnierz ,,AK’’, ,,Pocisk’’ żył 24 lata zginął 28 czerwca  1945 r.

Stamirowski Kazimierz Żołnierz ,,AK’’, ,,Znicz’’ zginął 28 czerwca 1945 r.

 

Ci czterej chłopcy byli kolegami i przyjaciółmi, należeli do ,,AK’’ Rejon V grupy zajmującej się łącznością. Działalność ich polegała na rozprowadzeniu prasy podziemnej, gromadzeniu i konserwacji broni, ochronie ludności przed bandytami rabunkowymi
i donosami do władz niemieckich. Po wyzwoleniu dalej prowadzili walkę, nie zdali broni, często spotykali się w domu Golianów na ul. Cmentarnej 6.

 

           

1 grudnia 1944 r. Michalak Adam i Tadeusz spali na strychu w domu Golianów.
Rano wdarli się na strych dwaj funkcjonariusze NKWD sowieckie i jeden milicjant z Adamowa. We śnie zabili Adama, a Tadeusza ciężko ranili. Ich krew przeciekała przez sufit do kuchni wprost na naczynia kuchenne. Widok ten członkowie rodziny mieli w oczach do śmierci.
Zabitego Adama i Tadeusza funkcjonariusze ciągnęli za nogi po drabinie a głowy ich podskakiwały po szczeblach . Tadeusz zmarł w szpitalu w Łukowie, tam też są razem pochowani.

            Gospodarza domu Jana Goliana aresztowano i osadzono w Świdrach. Tam się wybronił znał język rosyjski bo ukończył szkołę w czasie zaborów w Warszawie. Znał Kodeks Napoleona że syn za ojca a ojciec za syna nie odpowiada.

28 czerwca 1945 r. Jan Golian syn Jana i Kazimierz Stamirowski zginęli od wybuchu w domu Jana Prussaka na Dębowicy, z przyczyn nieznanych. Ciała wywiezione zostały do lasu na furmance. Ojciec Janka i Prussak na Posterunku Milicji zeznali, że zginęli nieznani partyzanci  dlatego nie mają zrobionego aktu zgonu w Urzędzie Gminy.

Pogrzeb odbył się nocą na cmentarzu w Adamowie przy latarkach naftowych; padał rzęsisty deszcz. Przemawiał ksiądz proboszcz i komendant obwodu Łuków Stefan Lemieszek ,,ALF’’ wyrażając żal po poległych bohaterach, były salwy. Na brzozowym krzyżu zawieszono tablicę z Orłem w koronie i pięknym partyzanckim wierszem. Tablica została wkrótce zdjęta przez pracownika UB z Łukowa, który miał rodzinę w Adamowie. Urzędnik ten każdego
roku 1 listopada w Dzień Zmarłych, wieczorem, czatował na Żołnierzy AK. Jeszcze w 1966 r.
o godzinie 19 paląc znicze w Dzień Zaduszny na cmentarzu, ten pan stał nade mną. Tragedię tę strasznie przeżyła cała rodzina. Mama Janka mdlała  na widok konduktu pogrzebowego.

Mieczysław mój maż miał nie zdać matury, ze względu na swego brata który uważany był za bandytę.”

Szanowni Państwo jeśli jesteście w posiadaniu podobnych historii i przekazów prosimy o skontaktowanie się z nami. Warto i trzeba pamiętać o naszych lokalnych bohaterach, których losy zarchiwizujemy i upublicznimy, tak aby zapisały się godnie w pamięci potomnych.